Artykuły

Walka o przyszłość, czyli wyzwania na (nie tylko) rok szkolny 2021/2022

Po niesamowicie emocjonującym i trudnym roku szkolnym realizowanym w większości zdalnie oraz na półmetku “regeneracji baterii” nadszedł czas na zastanowienie się – co nas czeka w tym roku szkolnym? Wydawać by się mogło, że przecież to jest oczywiste – powoli wracamy do tzw. “normalności” i jedynym wyzwaniem będzie osiągnięcie jej w szkołach… Ale czy na pewno? I czym właściwie jest ta normalność?

W dzisiejszym wpisie, napisanym po wspomnianej wyżej długiej przerwie, chciałbym zaprosić Ciebie do lektury wyzwań (“walk”), które, w moim odczuciu, zdefiniują pracę nauczycieli, ale tez uczniów i rodziców, w tym i kolejnych latach edukacji doby pandemii i post-pandemii.

Spis treści:

  1. Walka o (odbudowanie) relacji
  2. Walka o innowację
  3. Walka o praworządność i apolityczność edukacji
  4. Walka o prawdę / Walka z fake newsami

Walka o (odbudowanie) relacji

Pierwszym wyzwaniem, z jakim należy się zmierzyć, jest odbudowa relacji. Mimo, że wydaje się, iż po przedwakacyjnym powrocie do szkół już te relacje zostały odbudowane… Tak w rzeczywistości wciąż będzie trzeba nad nimi pracować. Okres wydłużonej izolacji zmienił wiele w życiu zarówno młodszych jak i starszych ludzi – a niepewność (lub niestabilność) tegorocznego powrotu do stacjonarnego nauczania wymaga, aby wykorzystać ten czas jak najlepiej. Podobnie jak wcześniej, tak i teraz zachęcam do ograniczania “klepania” zadań/tematów na rzecz rozmówek na tematy przeróżne (praca w parach i grupach rules!); warto również zabierać uczniów na różne wycieczki, nawet po okolicy, gdzie mogą wspólnie tworzyć zespół… Słowem należy robić wszystko, aby w przypadku najgorszego scenariusza (powrotu do nauczania zdalnego) relacje były już na tyle silne, że izolacja nie będzie w stanie ich zepsuć 😉

Walka o innowację

Kolejny punkt na mojej liście dotyczy właściwie tego, co widzę niejednokrotnie na wielu grupach nauczycielskich, mianowicie “powrotu do starego”. Izolacja i nauczanie zdalne zapoczątkowały wiele świetnych inicjatyw i ruchów w edukacji z szerokim wykorzystaniem narzędzi TIK (jak “Zaproś mnie na swoją lekcję”, czy bardzo szybki rozwój różnych wariantów e-learningu i blended learningu) – dlaczego więc z tego wszystkiego rezygnować? Wciąż pojawiają się głosy, że testy online to niepotrzebna bzdura (bo tylko w sali można faktycznie “zweryfikować” wiedzę uczniów), spotkania na Zoom to już tylko wspomnienie okropnej przeszłości, a e-wycieczka jest aedukacyjna i antyspołeczna… A są to, tak po prostu, bzdury 😉 Moim zdaniem nie powinno zapominać się o wszystkich rozwiązaniach wypracowanych w okresie wielomiesięcznego nauczania zdalnego oraz wykorzystać je również w okresie “powrotu do szkoły”. Przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby zrealizować np. fakultet z religioznawstwa (lub czegokolwiek innego) w formie spotkań chętnych na Zoom; nadal można wykorzystywać testy online albo w formie ćwiczeń rozwiązywanych w domu i ocenianych kształtująco (na informację zwrotną od nauczyciela), albo realizować je w sali (z użyciem np. smartfonów uczniów lub komputerów z pracowni informatycznej szkoły), tym samym ocalając wiele drzew i digitalizując proces nauczania (i testowania); wciąż można zabierać uczniów na wycieczki w formie online, gdzie albo oglądamy zbiory zagranicznego muzeum, albo zwiedzamy dany obszar w grze komputerowej… 😉 Możliwości na wykorzystanie doświadczenia z edukacji zdalnej jest wiele – postępu nie powinno się zatrzymywać, ani tym bardziej wycofywać, gdy już on następuje.

Walka o praworządność i apolityczność edukacji

Kolejnym wyzwaniem, przed jakim w moim odczuciu stoi “edukacja jutra”, jest przestrzeganie prawa i odsunięcie polityki z oświaty. Niestety, ale to wyzwanie może być jednym z trudniejszych do zrealizowania w momencie, w którym politycy wchodzą z butami tam, gdzie nie powinni 🙂 Szczerze przeraża mnie, jak wiele wypowiedzi czołowych ministrów rozbija się o szeroko pojętą indoktrynację młodego pokolenia oraz dostosowanie edukacji do wartości wyznawanych przez danych przedstawicieli władzy, gdy oświata z natury jest apolityczna.

Edukacja powinna być też praworządna – w każdym tego słowa aspekcie. Dość powiedzieć, że przepisy prawa w Polsce stanowią, iż:

  • każdy obywatel (każda kobieta i każdy mężczyzna) jest równy wobec prawa i nie może być dyskryminowany z żadnej przyczyny (Art. 32 i 33 Konstytucji RP),
  • władze publiczne zachowują bezstronność w sprawach przekonań religijnych, światopoglądowych i filozoficznych, zapewniając swobodę ich wyrażania w życiu publicznym ( Art. 25 Konstytucji RP),
  • Rzeczpospolita Polska jest państwem świeckim, neutralnym w sprawach religii i przekonań (Art. 10 Ustawy z dnia 17 maja 1989 r. o gwarancjach wolności sumienia i wyznania – Dz.U. 2017 poz. 1153)
  • pełnoletni mają pełną zdolność do czynności prawnych (Art. 10 i 11 Ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. – Kodeks cywilny – Dz.U. 2020 poz. 1740)

W edukacji, jak nigdzie indziej, musimy o tym pamiętać… i wciąż mamy wiele do zrobienia. Niezależnie od władzy, wszyscy musimy propagować przestrzeganie prawa – nie tylko tych wskazanych wyżej podstaw. Wciąż przecież jest wiele szkół, w których prawa uczniów nie są przestrzegane (jak chociażby prawo do samodzielnych usprawiedliwień nieobecności przez uczniów pełnoletnich); wciąż wielu czołowych polityków mówi, że Polska jest państwem katolickim i szkoły muszą realizować chrześcijańskie wartości (i np. muszą mieć na ścianach krzyże chrześcijańskie, jednocześnie nie zawieszając symboli religijnych innych mniejszości religijnych); w końcu wciąż zakazuje się danym grupom społecznym wyrażania swoich racji i postulatów. Tak to zdecydowanie nie powinno wyglądać –  może warto zacząć prawdziwą “dobrą zmianę” właśnie od oświaty?

Walka o prawdę / Walka z fake newsami

Ostatni punkt, czyli nauka selekcji i weryfikacji informacji, jest już od lat jednym z głównych nurtów edukacji – ale w świetle bieżących wydarzeń można zauważyć, że wciąż jest wiele do zrobienia. Niestety, ale ludzie – w zdecydowanej większości – nie dokonują jakiejkolwiek weryfikacji informacji, co widać w szczególności w social mediach, które od 1,5 roku zalewane są (wielokrotnie udostępnianymi dalej) fake newsami. W moim odczuciu gdzieś popełniono błąd, jeżeli dorośli ludzie wciąż, mimo ogromnych nakładów na kampanie społeczne i edukacyjne, ślepo wierzą w “wiadomości” i “relacje” dostępne w Internecie. Ja już od dawna mam zasadę, że zanim udostępnię na swoim prywatnym profilu, np. na Facebooku, jakąś sensacyjną wiadomość nt. bieżących wydarzeń, to staram się ją zweryfikować, sprawdzając źródło informacji, weryfikując gdzie się jeszcze pojawia i (jeśli jest to możliwe) konfrontując ją ze źródłem (czasem news jest kompletnym przeciwieństwem oryginalnego artykułu lub wypowiedzi). Obawiam się, że wkraczamy w “erę demagogii”, gdzie za prawdę społeczeństwo uznaje nie fakty kulturalnie omówione przez specjalistów, a kłamstwa wykrzyczane przez charyzmatycznych mówców.

Wspomnianej wyżej umiejętności musimy nauczyć nie tylko dorosłych ludzi, ale i młodzież i dzieci. Wydaje mi się, że w szkołach powinno się kłaść większy nacisk na ten aspekt współczesnego świata i zamiast np. dokładać uczniom lekcje z historii najnowszej powinien pojawić się blok zajęć dotyczący właśnie praktycznej weryfikacji różnych newsów, aby po okresie edukacji absolwenci potrafili odnaleźć się w “świecie zalanym bzdurami”. Warto też integrować tego typu umiejętność w bieżących lekcjach kazdego przedmiotu… Pytanie tylko, jak nauczyć tego samego dorosłych? Może macie jakieś propozycje?

To wszystko, o czym pisałem powyżej, to tylko mała kropla w morzu potrzeb obecnych (nie tylko) w edukacji. Na podobne tematy pisałem już wielokrotnie, dlatego na koniec zaproszę Ciebie do lektury innych moich artykułów:

Polska szkoła marzeń, czyli o nadziei na super-edukację słów kilka

Uczeń partnerem procesu kształcenia

Czy szkoła bez ocen to melodia przyszłości?

Będę grał w grę, czyli zdalna wycieczka szkolna do Egiptu

Udostępnij tego posta dalej!
Reklama
Subscribe
Powiadom o
guest

0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
Loading...