Nauczanie online w czasie pandemii, czyli jak my to zrobiliśmy w niepublicznym liceum

/ 13 sierpnia, 2020/ Artykuły

Kończą się wakacje – ten okres, wyczekiwany zarówno przez uczniów, jak i nauczycieli (serio!), w którym można było odpocząć po ciężkiej pracy w trakcie roku szkolnego, a także i nabrać nowej energii i inspiracji. W moim odczuciu to właśnie dzięki wakacjom i obecnemu w tym czasie rozluźnieniu nauczyciele mogą z nową siłą wskoczyć na wyżyny kreatywności przygotowując się – czy to mentalnie, czy bardziej “pisemnie” – do nowego roku szkolnego po uzyskaniu zasłużonego odpoczynku; uczniowie zaś mogą wypocząć i zebrać energię na wyzwania czekające na nich od września.
Dlatego właśnie zdecydowałem już dawno temu, że ten wpis – pokazujący trochę “od kuchni” to jak podeszliśmy do nauczania zdalnego w szkole, w której pracuję, i uzasadniający przyjęte przez nas założenia – wskoczy na mojego bloga pod koniec wakacji, gdy nauczyciele powoli budzą się ze “snu letniego” i myślami zaczynają wracać do pracy 😉

Zapraszam do lektury i, mam nadzieję, wyciągnięcia z tego wpisu inspiracji na nowy rok szkolny – który jak wiemy, będzie bardzo trudny z uwagi na wciąż nie dającą za wygraną epidemię koronawirusa. I mimo, że mam nadzieję, że nie będziemy musieli wrócić do nauczania zdalnego, tak uważam, że na taki scenariusz powinniśmy również być gotowi – dlatego dzisiejszy wpis stanowi zbiór moich doświadczeń z okresu marzec – czerwiec 2020, który jednocześnie ma na celu opisanie założeń, które w moim odczuciu powinny być elementem [nie tylko] nauczania zdalnego.

Przed rozpoczęciem czytania zaleca się przygotowanie sobie dobrej kawy lub herbaty i zajęcie wygodnej pozycji… bo tekst jest dość długi 😉

1. Czym jest nauczanie i dlaczego jego definicja jest ważna?

Zacznijmy od podstaw, czyli od tego, czym właściwie jest nauczanie? Według Encyklopedii PWN:

nauczanie [to] planowa praca nauczyciela z uczniami, umożliwiająca im zdobywanie wiadomości, umiejętności, nawyków oraz rozwijanie osobowości; kierowanie procesem uczenia się.
Źródło: Encyklopedia PWN.

Taka definicja daje nam już pewien obraz tego, jaką pracę wykonują nauczyciele i jak bardzo ważni w tym procesie są uczniowie. Ale tę definicję wciąż można rozszerzyć, co zgrabnie robi Encyklopedia Onet:

Nauczanie, wspomaganie naturalnych zainteresowań ucznia, jego dążeń do poszukiwania wiedzy oraz doskonalenia umiejętności. Kierowanie procesem uczenia się. (…) Nauczanie jest procesem możliwym pod warunkiem, że oba podmioty w nim uczestniczące – nauczyciel i uczeń (uczniowie), w równym stopniu zainteresowane są osiągnięciem wyznaczonych wzajemnie zadań programowych. (…) Nauczanie pozostaje najczęściej w bezpośrednim związku z wychowaniem, które stanowi przedmiot pedagogiki.
Źródło: Encyklopedia Onet.

W wskazanych powyżej definicjach encyklopedycznych możemy zauważyć 3 kluczowe elementy opisujące nauczanie:

  • jest to planowa praca nauczyciela z uczniami,
  • jest to wspomaganie ucznia – jego zainteresowań, dążenia do poszukiwania wiedzy i doskonalenia umiejętności,
  • jest to proces możliwy pod warunkiem, że uczestniczą w nim zarówno nauczyciele jak i uczniowie.

Planując nauczanie zdalne należało właśnie podejść do zadania “zgodnie ze sztuką”, co wydaje mi się, że udało się nam zrobić w Szkołach Programów Indywidualnych poprzez prowadzenie większości lekcji na żywo w internecie. Niestety, ale jeśli wierzyć relacjom z innych szkół, to te 3 filary, które przecież stanowią kwintesencję zawodu nauczyciela… w wielu z nich zostały zapomniane na czas trwania nauczania zdalnego. Bo zastanówmy się – w ilu szkołach w naszej okolicy prowadzono lekcje na żywo, a ile było oparte na systemie “zadaniowym” w stylu “Masz czas do godziny 14:00 na odrobienie tych dwudziestu zadań, czas start!”? Czy można z czystym sumieniem powiedzieć, że taki system spełnia definicję nauczania?

2. Jak przeprowadzić nauczanie online?

W moim odczuciu wspomniane wyżej “nauczanie zadaniowe” nie spełnia encyklopedycznej definicji nauczania, dlatego warto zastanowić się co w przypadku, gdy będziemy zmuszeni powrócić do e-learningu (w dniu publikacji tego artykułu – 13 sierpnia 2020 – Ministerstwo Edukacji planuje uruchomienie stacjonarnych lekcji od września 2020, jednakże nie wiadomo, jak sytuacja potoczy się dalej). Przygotowanie do nauczania zdalnego to zadanie nie tylko nauczyciela, ale i szkoły – bo to właśnie placówki edukacyjne powinny wspomóc swoją kadrę w e-learningu (i robić rzeczy, które wydają się oczywiste, ale też nie są regułą – między innymi wyposażyć kadrę w niezbędny sprzęt, przeszkolić, nadzorować i wspierać) oraz tak opracować e-nauczanie, aby w miarę możliwości nie wykluczało ono żadnej grupy uczniów z dostępu do niego (tu też należy się upewnić, czy każdy uczeń ma możliwości sprzętowe brania udziału w e-zajęciach, czy potrzebuje wsparcia w procesie e-nauczania i czy wymagana jest w stosunku do niego indywidualizacja wykraczająca poza typowe ramy dostosowań obecnych w szkołach).

W Szkołach Programów Indywidualnych również na ten temat debatowaliśmy w Marcu. Było wiele koncepcji, w końcu wygrał pomysł na wykorzystywanie platformy Moodle oraz prowadzenie lekcji z użyciem komunikatora Zoom – ale przecież nic nie stoi na przeszkodzie, aby w innej szkole skorzystano np. z Microsoft Teams, Google Classroom czy innego rozwiązania przewidzianego właśnie do nauczania na odległość. Moodle, w moim odczuciu, ma tę przewagę, że pozwala na prawie nieograniczone dostosowanie swoich możliwości do potrzeb danej szkoły, przy jednoczesnym utrzymaniu wszystkiego na serwerze szkolnym (i tym samym nie gromadzi się danych uczniów na serwerach zewnętrznych). Co również ważne, Moodle już od początku wyposażony jest w szereg udogodnień mających na celu zinteraktywizowanie w jakimś stopniu dydaktyki (poprzez wykorzystanie, na przykład, materiałów interaktywnych H5P, o których pisałem w artykule H5P.org – narzędzie do tworzenia rozbudowanych lekcji interaktywnych?) oraz przeniesienia jej do świata XXI wieku (w tym przeprowadzania testów w pełni online, z ogromem opcji personalizacji sprawdzianu wraz z możliwościami indywidualizacji, np. przedłużania czasu na rozwiązanie uczniom z odpowiednią dokumentacją psychologiczno-pedagogiczną)… A jeśli jakiejś funkcji nie ma domyślnie, to jest też szansa, że ktoś bardziej obeznany w programowaniu w PHP stworzył do Moodle tzw. wtyczkę, która potrzebną nam funkcję wprowadza do systemu ;).

Tak naprawdę decyzja o tym, jakiej platformy użyjemy, była dopiero wierzchołkiem góry lodowej. Aby wszystko zaczęło działać należało też trochę przedefiniować samo nauczanie, aby nie było ono żmudnym wkuwaniem do testów i kartkówek. Przymusowy e-learning pokazał, że czasem “mniej znaczy więcej” – nic się nie stało, gdy ograniczyliśmy liczbę testów sprawdzających suchą wiedzę przy jednoczesnym zwiększeniu nacisku na umiejętności związane z nauczanym przedmiotem, redukując u większości uczniów 🙂 chęć do zajrzenia do “pomocy naukowych”. I tak jak wspomniałem, w miejscu w którym pracuję możliwość tworzenia rozbudowanych testów online z umiejętności (a nie suchej wiedzy) była również czynnikiem wpływającym na zachęcanie przeze mnie kadry do wykorzystywania Moodle jako wiodącej platformy e-learningowej.

Wspomniane wyżej testy w Moodle to tak naprawdę historia na osobny wpis i / lub szkolenia – z punktu widzenia nauczyciela, który “zjadł zęby” na testach online w Google Forms (i nawet prowadził z nich szkolenie online oraz postulował ich wprowadzenie… jeszcze przed pandemią!) sam interfejs tworzenia sprawdzianu jest trochę mniej przyjazny niż w rozwiązaniach Google czy Microsoftu (i wymaga, jak widać na niektórych przykładach, prostego kodowania), jednakże pozwala na tworzenie też bardziej rozbudowanych sprawdzianów z opcją automatycznego sprawdzania odpowiedzi. To dzięki Moodle mogłem stworzyć zadania, w których, na przykład, uczniowie musieli przesunąć wskazane nazwy plemion na odpowiedni obszar mapy, czy rozwiązywali test na słowotwórstwo, który od razu po rozwiązaniu wskazywał uczniom błędy i pokazywał poprawną odpowiedź. Na nadchodzący rok szkolny mam ambitny plan przeniesienia większości testów do internetu – mam nadzieję, że na bazie moich doświadczeń z testowania w Moodle uda mi się zrealizować moją ambicję :). Przykłady zadań zrealizowanych na tej platformie wrzucam poniżej (w roku szkolnym 2019/2020 uczyłem nie tylko języka angielskiego ale i historii, więc pozwoliłem sobie dobrać większość przykładów właśnie z tego drugiego przedmiotu).

Mając już wybrane narzędzia wydawać by się mogło, że pozostaje tylko zakasać rękawy i siąść do pracy… Ale co z uczniami, którzy z różnych powodów nie mogą wziąć udziału w lekcji na żywo – a chcą jednak w jakiś sposób się uczyć? Uważam, że dopiero w takiej sytuacji dobrym rozwiązaniem może być wspomniany wcześniej “system zadaniowy” – samodzielna realizacja zadań powinna być alternatywą, a nie regułą. Co również bardzo ważne, przy zastosowaniu takiego “planu awaryjnego” należy uczniom dać zdecydowanie więcej czasu na jego realizację – bo to, że ja sobie wymyślę termin wykonania zadania na godzinę 16 nie znaczy, że 10 innych nauczycieli nie wpadnie na ten sam pomysł 😉 W moim wypadku sprawdził się schemat, w którym uczniowie którzy nie mogli lub nie chcieli (tacy też się zdarzali 🙂 ) brać udziału w lekcji na żywo mieli czas na realizację 50% wyznaczonych zadań (tak, nie wszystkich!) do końca dnia, w którym wypada następna lekcja (więc jeśli np. wyznaczyłem zadania zastępcze w ramach lekcji w poniedziałek, a kolejna lekcja wypada w środę, to uczeń miał termin realizacji wyznaczony na środę, godzina 23:59).

Więc podsumowując – założenia nauczania zdalnego, które uważam, że powinny być regułą e-learningu to:

  • lekcje na żywo domyślną formą pracy
  • możliwość uzupełnienia nieobecności poprzez pracę samodzielną,
  • testy z większym naciskiem na umiejętne wykorzystanie wiedzy, a nie np. suchą faktografię,

3. Wzajemne wsparcie kluczem do budowania zdrowych relacji

Czy mając zdefiniowane już główne założenia e-learningu powinniśmy zapomnieć jednocześnie o relacjach z uczniami? Myślę, że nie – i jestem przekonany, że w Szkołach Programów Indywidualnych nie zapomnieliśmy o relacjach ;).

Wielu nauczycieli tym dość szybkim procesem przejścia na e-learning zostało zaskoczonych. Okazało się, że nie zawsze radzimy sobie dobrze w świecie zdominowanym przez szeroko pojętą informatykę… a uczniowie, być może, są w tym lepsi. Mówię “być może”, ponieważ daleki jestem od postulowanego gdzieniegdzie wniosku, że młodzież = digital natives; uważam, że zastosowania technologii możemy się uczyć od siebie nawzajem. I tak właśnie powinno to wyglądać – jestem przekonany, że gdybyśmy częściej pytali się uczniów o wsparcie techniczne, to lepiej byśmy na tym wyszli 🙂 W moim wypadku od zawsze miałem “smykałkę” do technologii (dość powiedzieć, że w młodości rozważałem karierę nie w nauczaniu języka angielskiego i historii, ale właśnie w szeroko pojętej branży IT), więc najczęściej moją wiedzą przebijam “przeciętnego Kowalskiego”, nawet, jeśli jest ode mnie dużo młodszy… ale jestem przekonany, że młodzież potrafi zaskoczyć w swoim obeznaniu z technologią i np. pomóc nauczycielowi – jeśli tylko na to pozwoli. Nie bójmy się zapytać naszych uczniów o pomoc – nie tylko w nauczaniu zdalnym – a na pewno wyjdzie nam to na zdrowie ;).

Mimo różnych trudności (również zdrowotnych) mam wrażenie, że nie pozwoliłem sobie zapomnieć o relacjach z moimi uczniami – nadal pytałem się ich o opinie na temat lekcji, nadal wysłuchiwałem ich sugestii (dość powiedzieć, że z jednym uczniem na początku e-learningu przegadałem pół godziny przez telefon, dyskutując o możliwościach zastosowania Discorda zamiast Zooma do lekcji online). Ale nie będę się powtarzał, bo o relacjach już wiele mówiłem i pisałem – więc zaproszę Ciebie do lektury innych artykułów, które wcześniej napisałem. Linki znajdziesz poniżej tego wpisu :).

Z nauczania zdalnego wyciągnąłem też kilka wniosków na przyszłe lekcje – zarówno stacjonarne jak i e-learningowe. Mając na względzie budowanie relacji z uczniami nie będę obawiał się testować nowych rozwiązań i pytać uczniów o opinie – bo to właśnie uczniowie mogą być najlepszymi testerami i krytykami ;). Podobnie jak podczas lekcji w roku szkolnym 2019/2020, tak i w przyszłości planuję kontynuować tradycję pytania się uczniów, jak się czują – i wysłuchiwania ich odpowiedzi (pytanie bez realnego odniesienia się do otrzymanej odpowiedzi nie ma, moim zdaniem, sensu). Nadal będę pytał się uczniów o opinie i sugestie na temat lekcji – w końcu to oni są odbiorcami procesu dydaktycznego – i w oparciu o ich sugestie będę starał się implementować zmiany do mojej pracy. Wciąż też na końcu semestru będę przeprowadzał ankiety ewaluacyjne, w których uczniowie mogą anonimowo wyrazić swoje zdanie na temat moich lekcji. Wiem też, że nadal będę akceptował, że nikt, nawet ja, nie jest idealny – więc będę dawał moim uczniom szanse na popełnianie błędów, będę wspierał ich w procesie dydaktycznym jak tylko potrafię…, bo przecież to jest moje zadanie jako nauczyciela ;).

Zachęcam do lektury sugerowanych poniżej artykułów, które w jakimś stopniu są powiązane z tym, który właśnie przeczytałeś / przeczytałaś… oraz zapraszam do wyrażania swoich opinii i refleksji w komentarzach 😉

Uczeń partnerem procesu kształcenia

Poradnik e-nauczyciela, czyli jak efektywnie uczyć online i nie zatracić się w internecie

H5P.org – narzędzie do tworzenia rozbudowanych lekcji interaktywnych?

Szanuj zieleń – przeprowadzaj testy online! Część 1: Korzyści.

Tytułowy obrazek pochodzi z bazy pixabay.com
Udostępnij tego posta dalej!
Reklama
Subscribe
Powiadom o
guest
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments